Telewizja z Polski

Najnowsze ogłoszenia

Reklama

Nawrócenia

2008-02-15



Na wstępie chciałbym zapytac jak się do księdza zwracac? Księże proboszczu czy może proszę księdza...

Ksiądz Darek wystarczy.

Dobrze. To może najpierw parę słów o historii parafii. Najważniejsze daty, wydarzenia...

Początki sięgają końca wojny (II Wojny Światowej - przyp. A.W.). Kiedy kończyła się wojna, kiedy ludzie się tutaj osiedlali nie było oczywiście budynku kościoła. Ludzie, którzy tu mieszkali musieli więc korzystac z lokalnych kościołów angielskich. Kolejnym etapem na drodze formowania się parafii było zakupienie domu, który teraz jest domem parafialnym, plebanią...

Mowa o domu przy ulicy Pitts Road?

Tak, Pitts Road 48. W ciągu tygodnia spełniał on rolę kaplicy, gdzie były odprawiane msze. Najważniejsza data to jest rok '84. W 1984 roku poświęcono i oddano do użytku ten kościół, w którym rozmawiamy. Tak więc za rok, w 2009. kościół będzie miał 25 lat. Mowa o budynku oczywiście, bo sama parafia ma ponad 50 lat.

A parę słów o sobie? Skąd ksiądz przyjechał? Jak to się stało, że...

Historia księdza proboszcza?

Dokładnie. Historia księdza proboszcza...

No więc ja przyjechałem z Archidiecezji Katowickiej. To tam zostałem księdzem w 1990 roku. Przez siedem lat pracowałem na terenie Archidiecezji Katowickiej. W dwóch parafiach - Orzegowie i Bieruniu Nowym. Od 1997 roku, czyli jedenasty rok pracuję w Anglii. Najpierw byłem przez 4 lata w Londynie, w parafii która skrótowo nazywa się Devonia, przy Devonia Road.

To tam znajduje się Polska Misja Katolicka, prawda?

Tam jest siedziba Polskiej Misji Katolickiej. Zawsze była, ale jednocześnie była tam też parafia. Potem prze niecałe dwa lata pracowałem na północy Anglii, za Manchesterem. Mieszkałem w Bolton, a dojeżdżałem jeszcze do Bury i Chorley. W sumie trzy miejscowości.

Czy to były trzy różne kościoły?

Trzy różne kościoły, trzy różne ośrodki. Z tym, że w tamtym czasie, tj. w latach 2001-2003, to były dosyc małe ośrodki. Teraz się rozrosły...

Po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej?

Tak, ten proces rozpoczął się z chwilą wstąpienia do Unii. A w Slough jestem od 2003, czyli idzie piąty rok...

Skoro Ksiądz streścił swoją historię, to chciałbym porozmawiac teraz o parafii w Slough. Czy są jakieś szacunkowe dane ilu jest parafian?

Dane ilu jest parafian w Slough i okolicach są bardzo trudne do określenia. Natomiast my próbujemy oszacowac tę liczbę na podstawie tego, ilu ludzi przychodzi w każdą niedzielę do kościoła. To jest pomiędzy 1100 a 1500 osób. Czyli w pięciu mszach: sobotniej wieczornej i czterech mszach niedzielnych uczestniczy około 1500. ludzi. Jest taki czas, że ta liczba jest mniejsza, na przykład czas świąteczny taki był, kiedy bardzo dużo ludzi powyjeżdżało...

Szczerze mówiąc myślałem, że jest odwrotnie...

Tak było zanim wstąpiliśmy do Unii. Teraz przy możliwościach podróżowania, mimo wysokich cen, wielu rodaków jedzie na Boże Narodzenie do Polski. Wracając do pytania o liczbę parafian; zakładając, że około 10% ludzi chodzi do kościoła, to jakieś 15 tys. Polaków zamieszkuje Slough i okolice. Ale chcę podkreślic, że to są wszystko szacunki, bawimy się we wróżkę...

Dokładnie. Osobiście czytałem wiele opracowań na ten temat, które podawały diametralnie różniące się liczby...

Myślę, że ciekawsze dane, pokazujące wielkośc tej liczby to fakt, że w początkach mojego pobytu w Slough rocznie miałem do 10. chrztów, a teraz rocznie mam ich 80. Grupa komunijna, moja pierwsza grupa komunijna, kiedy przyszedłem do Slough, liczyła 16. dzieci, potem w następnych latach był spadek do około 10, a teraz jest ponad 60. dzieci. Jeżeli chodzi o przygotowania do ślubu, to organizujemy je trzy razy do roku i za każdym razem nie było mniej niż 80 osób w czasie jednego przygotowania.

Osiemdziesiąt par czy osiemdziesiąt osób?

Osiemdziesiąt osób, czterdzieści par. Za tym też idzie oczywiście praca papierkowa - przygotowywanie tych wszystkich dokumentów, całej dokumentacji ślubnej, bo zdecydowana wiekszośc zawiera śluby w Polsce. Tu na miejscu mamy około 10. ślubów w ciągu roku.

Wiadomo, że parafia to nie tylko ludzie, nie tylko kościół sam w sobie. W szczególności parafia na emigracji. Jakie organizacje współpracują z tutejszą parafią?

Idąc przez tydzień, co tu się dzieje w tym miejscu, to wygląda to następująco: w poniedziałek swoje spotkania ma grupa anonimowych alkoholików, w poniedziałek też swoje spotkanie ma Al.-Anon (jest to grupa wsparcia dla osób dotkniętych i pośrednio związanych problemem); we wtorek też odbywają się sesje Al.-Anon, z tym że ta grupa jest polskojęzyczna, a poniedziałkowa angielskojęzyczna; w środę odbywają się zajęcia zespołów tanecznych - młodzi tańczą i śpiewają o 19:00 (to jest „Gaiczek"), a o 20:00 przychodzi „Młody Las" - młodzież i dorośli; w czwartek są spotkania chóru. Natomiast w piątek (a także w środę) w godzinach przedpołudniowych i południowych, przy pomocy lokalnych władz, organizowany jest dzień seniora. W tych spotkaniach uczestniczy bardzo wiele osób, to jest bardzo potrzebna, brzydko mówiąc, „instytucja". Kiedy jest przerwa w tych spotkaniach, bo na przykład są święta, to ludzie czekają na ich wznowienie, bo to jest okazja do rozmowy, spotkania się, a przede wszystkim dla ludzi starszych jest to mobilizacja do wyjścia z domu.

A czy parafia lub ksiądz osobiście ma kontakty z lokalnymi władzami, policją? Czy są organizowane jakieś spotkania z tymi instytucjami?

Tak. Spotkania, czy to z policją czy z urzędnikami Social Services, organizowane są przez zarząd rady administracyjnej i są one regularne.

Chciałbym na chwilę zostawic z boku sprawy organizacyjne i zapytac o refleksje, spostrzeżenia księdza na temat religijności Polaków na emigracji. Jacy jesteśmy my, Polacy na emigracji?

Ja myślę, że to jest tylko odbicie tego co jest w Polsce. Ludzie, którzy tutaj przyjeżdżają, a którzy wynieśli swoją religijnośc z domu, praktykują ją dalej tutaj. A ci którzy tego zaplecza, fundamentu nie mięli w domu, to bardzo ciężko jest im to odnaleźc. Ale znam sporo takich przypadków, gdzie ludzie nie mięli specjalnego kontaktu z kościołem w Polsce, tutaj z powodu tego, że wyjazd z kraju, obce środowisko, nowa sytuacja dały im popalic, odnaleźli drogę do Pana Boga.

Jak trwoga, to do Boga...

Jak trwoga, to do Boga, no ale gdzie pójśc jak nie do Pana Boga? Więc to są takie, takie pozytywne...

Nawrócenia?

Nawrócenia, tak dokładnie. To są nawrócenia, przemiany ludzi. Ale oprócz tego, o czym też mówili mi księża, którzy przyjeżdżają tu na rekolekcje, są to przypadki osób, które w bardzo dojrzały sposób podchodzą do swojej wiary. Czyli oprócz takich, którzy pogubili się jeszcze bardziej, zniknęli z kościoła, są tacy, którzy systematycznie przychodzą, tacy którzy rozwijają się duchowo. Jest znaczne grono ludzi przystępujących regularnie do spowiedzi. Są to ludzie rozpoznawani przeze mnie po głosie i wiem, że oni ciągle poszukują i zmagają się ze swoimi problemami. I to jest najwspanialsze w tym wszystkim. Najgorzej to machnąc ręką i powiedziec, że nie ma problemu, ja sobie ze wszystkim daję radę. I jeśli ktoś odnajduje drogę, to to jest wspaniałe!


Druga częśc rozmowy z księdzem Darkiem wkrótce

Komentuj na forum